Jedynak to dla wielu synonim egoisty, który nie podzieli się z rówieśnikami nawet batonem. Dla innych to osoba, która lubi stawiać na swoim, jest uparta i zawsze chce mieć rację. Czym charakteryzują się jedynacy?
Choć sytuacja życiowa i wychowawcza jedynaka jest pod wieloma względami trudniejsza od tej, w jakiej wzrastają osoby, które mają rodzeństwo, to wcale nie musi on być w przyszłości człowiekiem nieprzystosowanym do współżycia z innymi ludźmi. Jeśli jedynak zabiera ze stołu ostatni kawałek ciasta, to nie dlatego, że jest urodzonym egoistą. Zachowuje się tak dlatego, że nie jest przyzwyczajony do myślenia o innych i dzielenia się. Tymczasem otoczenie uważa go za samoluba, przez co jedynacy wcale nie mają łatwego życia.
Ewa, jedynaczka, mówi: Nie znoszę się dzielić. Niczym. Nie lubię pożyczać ubrań, kosmetyków. Ewentualnie książki, ale też nie każdemu. Mam silne poczucie własności, ale wcale nie uważam się za egoistkę. Po prostu nigdy nie musiałam się z nikim dzielić. Jestem przekonana, że mam prawo chronić własne terytorium. Takie zachowanie uważam za jak najbardziej naturalne.
Dla tych, którzy mają rodzeństwo, dzielenie się jest codziennym doświadczeniem. Uczą się nie tylko dawania i bezinteresowności, ale także walki o uwagę dorosłych. Potrafią wyrażać swoje uczucia i potrzeby. Rzadko czują się samotni i wyizolowani.
W swoim świecie
Jedynak nie zawsze może zwierzyć się komuś ze swoich problemów. Dorośli nie wszystko potrafią zrozumieć i nie zawsze mają na to czas. Powiernikiem jego problemów i partnerem w rozmowach staje się więc pies, kot czy ulubiona maskotka. W samotności często skrywa swoje uczucia. Tworzy swój własny świat, wymyśla gry i zabawy. Ma przyjaciół istniejących tylko w jego wyobraźni, z którymi prowadzi rozmowy, opowiada o różnych sytuacjach i zdarzeniach. Zapewne dlatego jedynacy często uważani są za fantastów, którzy zamiast mocno stąpać po ziemi, żyją w świecie marzeń. A oni sami niejednokrotnie bywają zawiedzeni, bo rzeczywistość okazuje się tak odmienna od świata wyobraźni.
Bycie naj…
Jedynak, bardziej niż osoby wychowujące się wraz z rodzeństwem, chce być w centrum zainteresowania. Pragnie czuć się kimś ważnym, na kim skupia się uwaga otoczenia. W domu zawsze jest przecież traktowany wyjątkowo i obdarzany szczególnymi względami. Mama, tata, dziadkowie we wszystkim mu dogadzają, okazują anielską cierpliwość i poświęcają każdą wolną chwilę. Taka troskliwość może służyć rozwojowi: jedynacy rosną zwykle bez kompleksów i wspaniale rozwijają się intelektualnie.
Niemniej, taka nadmierna troska może u dziecka, które nie ma brata ani siostry wywołać postawę roszczeniową. Wtedy nie zauważa innych, dąsa się z byle powodu, mnoży żądania, trudno mu się dogadać z rówieśnikami. Chce przez wszystkich być traktowane podobnie jak w domu. Bywa, że jedynacy są pełni sprzeczności i przejawiają skłonność do popadania z jednej skrajności w drugą. Często wysoko stawiają sobie poprzeczkę, wiele od siebie wymagając. Podobnie zresztą jak ich rodzice, którzy upatrują w dziecku możliwość realizacji swoich niespełnionych marzeń i oczekiwań. W tym jednym, jedynym potomku chcą „pomieścić” swoje ideały, życiowe plany i ambicje.
Niezrozumiane i wyobcowane
Wielu jedynaków cechuje brak pewności siebie, nieumiejętność radzenia sobie z konfliktami i rozwiązywania problemów. Jedynak woli się wycofać, unikać konfrontacji, nie potrafi rywalizować. Jest bardziej wyczulony na krytykę ze strony bliskich osób i trudno mu sobie z nią poradzić. Kiedy postępuje inaczej niż oczekuje od niego otoczenie, czuje się odrzucony jakby świat mu się walił na głowę.
Jako mały chłopiec nie tolerowałem żadnego „nie” – mówi Filip. Niewiele było trzeba, abym wpadł w złość. Wystarczyło, że mama zabroniła mi czegoś, zaraz był krzyk i tupanie. Jednak rodzice byli wyrozumiali. Choć nieraz było to trudne, starali się nie tracić zimnej krwi i próbowali mnie zrozumieć. Nie pozwalali jednak szantażować się i wymagali ode mnie posłuszeństwa. Natomiast z rówieśnikami trudno było mi się porozumieć. Często się obrażałem, gdy coś nie szło po mojej myśli i wolałem bawić się sam.
Cudowne dziecko
Otoczony przez dorosłych i stanowiący centrum uwagi mały jedynak szybko przyswaja większy zasób słów i wzorców zachowań. Bywa, że zachowuje się o wiele dojrzalej, niż inne dzieci w jego wieku. Rodzice często traktują kilkulatka czy nastolatka na równi ze sobą i obarczają go coraz bardziej odpowiedzialnymi zadaniami, np. proszą o pomoc w podjęciu ważnych decyzji. A jeśli młody człowiek temu sprosta, następnym razem dostaje zadanie jeszcze trudniejsze. Psycholodzy określają takie dziecko mianem: mały-dorosły lub stary-malutki. Dla jego rozwoju jest to bardzo niekorzystne, ponieważ staje się zbyt wcześnie dojrzałe i pozbawione dziecięcej naiwności i bezpośredniości. Prawidłowy rozwój wymaga pewnej równowagi – z jednej strony oddziaływania dorosłych, a z drugiej – rówieśników i rodzeństwa.
Zawsze dostawałam więcej niż moi rówieśnicy – mówi Kinga. Gdybym nie była jedynym dzieckiem, pewnie nie miałabym tylu zabawek i książek. Jednak dla mnie jest to rodzaj zobowiązania w stosunku do moich rodziców. Wiem, że ciężko pracowali, aby posłać mnie na korepetycje czy opłacić lekcje angielskiego. Czuję, że w zamian powinnam spełnić ich oczekiwania, aby niejako zasłużyć na to, co od nich dostałam
Trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakim stopniu brak rodzeństwa wpływa na życie jedynaka, jego charakter lub na „jakość” jego dzieciństwa. O tym jakimi jesteśmy ludźmi, nie decyduje wyłącznie posiadanie siostry czy brata. Składa się na to wiele czynników: cechy dziedziczne, środowisko, wychowanie, własna aktywność. Jednak oddziaływanie rodziny zaczyna się najwcześniej i trwa najdłużej, co powoduje, że obserwujemy pewne wspólne cechy ludzi wychowanych wśród samych dorosłych. Nie zapominajmy jednak, że bycie jedynakiem to z różnych powodów, bycie cudem, a wiadomo że cuda nie zdarzają się często.
Więcej o relacjach w rodzeństwie przeczytasz TUTAJ.
Literatura:
Jarosław Jagieła, Jedynak w szkole. Krótki poradnik psychologiczny, Wydawnictwo Rubikon, Kraków 2006
Salvatore Capodieci, Rodzeństwo. Jaś i Małgosia czy Kain i Abel, Wydawnictwo PAX, Warszawa 2006











